Styczeń 25 2016 0Comment

O sąsiadach i wtrącaniu się

Ci, którym mój styl projektowania wydaje się nie do przyjęcia, milczą, a czasem nawet

krytykują.

Tak więc nawet powściągliwa ocena „bardzo ciekawe domy”  albo „oryginalne projekty” albo „domy

z wizją” jest balsamem dla duszy…

Zgadzam się, że to projekty nieco droższe w wykonaniu, dla indywidualistów.

Taki dom marzeń dla marzyciela. Dom w stylu fantazyjnym. Dom dla artysty lub wizjonera. Dom w

stylu własnym.

Rozumiem, kiedy ktoś krytykuje styl architektoniczny, ale nie rozumiem, kiedy potępia się

architekturę, bo nie jest tania w budowie….

Tanie w budowie czy wykonaniu może być budownictwo, architektura zaś ma trochę wyższe cele,

niż wybudowanie jak najprostszego i najtańszego schronienia…. Chyba :)))

W każdym razie jestem zdania, że jeśli człowiek pracuje, zarabia pieniądze z dużym wysiłkiem,

zaangażowaniem i poświęceniem czasu dnia i nocy, z uszczerbkiem na zdrowiu i szkodą dla

rodziny, co najczęściej ma miejsce u przedsiębiorców, to z jakiego powodu miałby nie realizować

swoich marzeń, jeśli go na to stać ???

Czy tylko dlatego, że opinia społeczna uważa, że należy mieszkać prosto, skromnie i tanio ?

Dlatego, że inni mieszkają oszczędnie? Nie wybijać się z szarości ?

Zbyt często ludzie są jak przysłowiowy pies ogrodnika. Jeśli mają „mało i skromnie”, to potępiają i

krytykują tych, którzy zapracowali sobie na luksus. Z zawiścią zerkają na duże powierzchnie, na

rozczłonkowane bryły, na fantazyjne kształty…. i żeby nie posądzano ich o tą zawiść, zasłaniają się

opinią, że coś jest niemodne, brzydkie, przesadzone…

Czasem spotykam się z sytuacją, że ktoś wychodzi z mojej pracowni zadowolony, szczęśliwy,

zachwycony uzgodnioną za mną wizją swojego domu… a po kilku dniach dzwoni,

mówi, że „nieeee”, że skonsultował, pokazał, popytał, pomyślał…

– najczęściej ten ktoś rozmawiał z teściami, sąsiadami albo przyjaciółmi…. i dla świętego spokoju dał

się przekonać do rezygnacji.

Dom marzeń wrzucił do szufladki z napisem „marzenia”.

Kupił jeden z pięćdziesięciu tysięcy projektów gotowych, na portalu X, za kilkaset złotych.

Zadowolony, że zaoszczędził.

Ale ten ktoś sprzedał swoje marzenia…. i już zawsze będzie uśredniony i zdominowany, bez sił do

walki o swoje przekonania.

Bo nie wypada być indywidualistą z odmiennym, własnym zdaniem ?

Bo może to „większość” ma rację….?

Cięcie wszystkiego, co nie jest potrzebne użytkowo, to typowo inżynierskie, męskie podejście 🙂

Dobrze więc może, że czasem, dla równowagi,  jakaś damska niesubordynacja projektowa

urozmaici przestrzeń i wywoła uśmiech, wywoła satysfakcję z postępowania w zgodzie z własnymi

upodobaniami ? 🙂

villanette

Nazywam się Dagmara Obłuska. Od 1989 roku pracuję w zawodzie architekta. Zdobywałam praktykę zawodową w Dusseldorfie i Wiedniu. Od 2005 roku prowadzę autorską pracownię Villanette.