Imre Makovecz

Opinia Imre Makovecza

Przeglądając materiały architektoniczne w internecie – po raz kolejny natknęłam się na rysunki i realizacje sławnego węgierskiego architekta Imre Makovecza. Po raz kolejny zachwyciłam się niekonwencjonalnym podejściem do formy, odwagą rozwiązań, bezkompromisowością wobec tradycyjnych przyzwyczajeń. Mimo swej niezwykłości, a może właśnie dzięki niej – taka architektura znajduje czasem swoich realizatorów, sponsorów – świadczą o tym liczne spektakularne dzieła, które można podziwiać.

Myślałam niedawno o sztuce i życiu – ot takie rozmyślania prowadzące do nikąd. Moim zdaniem w pracy architekta bardzo ważne obok inspiracji sa opinie i sugestie tych Wielkich, których prace zdobyły uznanie. Pomagają one określić kierunek poszukiwań twórczych, weryfikują opinie o aktualnych osiągnięciach.

Na pytanie, kogo z wielkich architektów z mojego zakresu projektowania chciałabym spotkać, odpowiedzialabym:

Antonio Gaudi,
Imre Makovecz,
Frank O.Gehry.

Wiem, jak dużo pracy i samodoskonalenia mnie czeka…
A kiedyś, ku mojemu zdumieniu i radości, okazało się, że jestem zaproszona na prywatne spotkanie z Imre Makoveczem, który obejrzał wysłane mu rysunki.
Pełna entuzjazmu przygotowałam więc dwa katalogi – jeden z odręcznymi szkicami i koncepcjami, a drugi z wizualizacjami już zaprojektowanych domów, w nadziei na to, że Imre Makovecz spojrzy na nie – i może coś podpowie.

W grudniu 2005, przy błękitnie słonecznym niebie, znalazłam się w ekskluzywnej dzielnicy Budapesztu, w domu z niezwykłymi okapami, z którego widoczna jest urocza panorama Budy. Ten dom to mieszkanie i pracownia Imre Makovecza. Ale ta siedziba architekta to jest dom pełen aktywnego życia i jednocześnie spokoju i życzliwości. Dom funkcjonalny, a jednocześnie intrygujący. Dom wkomponowany w otoczenie, a jednocześnie jakoś wyjątkowy.

Architekt przywitał się bardzo serdecznie. Po krótkiej wymianie grzecznościowych uwag wziął pierwszy z katalogów i zaczął przeglądać. Najpierw wymruczał, następnie wygestykulował jakieś niezrozumiałe dla mnie opinie, a następnie, ku mojemu zdumieniu, zaczął przeglądać drugi katalog, po czym wysunął wniosek, że moje prace powinny być bardziej „upublicznione”, na przykład w węgierskiej prasie fachowej.
Twórca podał mi sugestie odnośnie tego, jak nie dawać się stłamsić przyzwyczajeniom „kwadraturowych zaściankowców” jak to określił, ale też przestrzegł mnie, ze to nie jest łatwa droga do realizowania chęci klientów w ramach moich pomysłów, bo czasem bywają klienci, którzy mają grube portfele, ale sześciany w głowach…
Rozmawialiśmy przy lampce wina i kawie, w miłej, swobodnej atmosferze. Moją architekturę określił jako bardzo antropologiczną – zastanawiam się nadal, co miał na myśli.

Na do-widzenia podarował mi piękny album swoich prac z dedykacją i opowiedział kilka anegdotek ze swojej działalności zawodowej.
Począwszy od spraw płacenia codziennych rachunków, do śmiechu z argumentacji niektórych ‚inwestorów’, którzy niewiele mają limitów finansowych, ale mają inne…
Poprosił o przysłanie mu zdjęć z realizacji oglądanych projektów.
Po około dwóch godzinach spotkanie dobiegło końca. Czuję się onieśmielona, że tak dużo czasu mi poświęcił. Jeszcze pamiątkowe zdjęcie i miłe pożegnanie. I obietnica, że otrzymam pisemną opinię, pod warunkiem, że może być napisana szczerze i bez oszczędzania mnie.

Projekty domów Dagmary Obłuskiej zmierzają w kierunku organicznego nurtu w architekturze. Stara się ona realizować żywy świat form. Strukturalne koncepcje w architekturze organicznej – tak jak u Gaudiego, Calatravy, Asmussena – mają bezpośredni wpływ na zastosowane formy.
Architektura organiczna nie odzwierciedla życia rodziny według modelu „życia prywatnego”, ale ukierunkowana jest na elementy otoczenia codziennego życia, które powinny być inspirowane pewnym rodzajem indywidualizmu, jako że indywidualizmem inspirowane były już domy włościan w Polsce i na Węgrzech w XVIII i XIX wieku, nie tylko poprzez symetrię planu, ale też przez iluminację ducha sztuki ludowej.
Pani Obłuska kreuje żywy świat form w zakresie ścian, wejść, drzwi, okien, a jej intencje nie są odnajdywalne w konstrukcji budynków i w ich rzutach.
Jestem zdania, że myśl powinna inspirować wszystko.

Moje najlepsze życzenia owocnej pracy.

Makovecz Imre
2006.02.27

villanette

Nazywam się Dagmara Obłuska. Od 1989 roku pracuję w zawodzie architekta. Zdobywałam praktykę zawodową w Dusseldorfie i Wiedniu. Od 2005 roku prowadzę autorską pracownię Villanette.